Babkowizna

BABKOWIZNA to książka mojego autorstwa.

Fragmenty możecie przeczytać na Instagramie, o tutaj – stworzyłam Babkowiznie specjalne konto.

Pod tym likiem dostępny jest wstęp i prolog.

Książka nie jest jeszcze wydana, póki co trwa betareading (etap weryfikacji i poddawania pod recenzje).

OPIS

Witaj w świecie, który nie rozgrzesza z odmienności.
W spowitej zapachem dzikiej łąki wsi Pośrodek, gdzie królują wzorce
świętych racji.
„Babkowizna” to poruszający i pieprzny krzyk o tym, że nie wie się, co
dalej w świecie, w którym mamy określony czas na to, by STAWAĆ
SIĘ kimś zgodnym z oczekiwaniami świata, który nie rozgrzesza
z odmienności.
To opowieść o Marii, zwanej przez mieszkańców wioski Marysiskiem,
która w wyniku granicznego doświadczenia, zaczyna poszukiwać
swojej duchowej ścieżki.
Trafia do rodzinnej wioski o nazwie Pośrodek – miejsca, w którym
pozostanie jest żywym, choć dogorywającym dowodem na życiowe
nieudacznictwo.
Wcześniej, wyposażona w dar przewidywania przyszłości,
w artystyczno – kosmopolitycznym Krakowie udaremnia zamach
terrorystyczny.
Będąc brand managerem hotelu, promującego się jako „wyzwolony”,
poznaje zniewalającego młodego mężczyznę, który romansując z nią
zdobywa informacje niezbędne do wysadzenia w powietrze kilku
tysięcy gości nowoczesnego konceptu dla podróżników.
Moment, w którym pachnący rozrzaną pustynią mężczyzna celuje
wprost w serce Marii, na zawsze zmienia jej życie.
W tych kilkunastu bezkresnych sekundach bohaterka książki nie
myśli o tym, że za ułamek sekundy umrze.
Myśli o tym, dokąd trafi po śmierci.
Błyskawicznie oriętuje się, że nie wie.
Nie wie, ponieważ „nie wierzy w nic”.
Podczas tych kilku mikrosekund wini się za to, że podczas całego
swojego świadomego życia nie zadbała o to, by choć łudzić się, że trafi
do względnego raju.
Jest przekonana, że po śmierci dostajemy to, w co wierzyliśmy.
To, o co się modliliśmy.
A ona nie modliła się o nic.
To się zmienia, gdy zamieszkuje w rodzinnej wiosce.
Choć powody przeprowadzki były inne – wyzute z refleksyjności,
będące czystym dowodem pazerności.
Gdy tylko babka Marii – Apolonia – kończy 100 lat, a ta orientuje
się, że wiąże się to z regularnymi gratyfikacjami finansowymi –
pięcioma tysiącami od państwa oraz czterema dodatku
pielęgnacyjnego, postanawia wrócić w rodzinne strony i zająć się
opieką nad seniorką rodu.
Teoretycznie. Formalnie. Dbając o to, by pieniądze wpływały na
jej konto, a dalszą opiekę sprawowała dotychczasowa opiekunka.
Ta ziemia ma jednak inne plany.
Inspiruje do tego, by wieść mądry żywot.
Na to Maria nie była gotowa.
Wprost na przyjęcie z okazji setnych urodzin babki Apolonii
wraca z Grecji jej siostra – Symforiana, wiccanka.
Zwracając uwagę na to, że ich rodzinny dom, budowany z myślą
o lokatorach – jest na nie za duży – proponuje stworzyć w nim
siedlisko.
I to nie zwyczajne siedlisko, a zważywszy na fakt, że uprawia
magię – czarowne siedlisko.
Czarowne Siedlisko powstaje w budynku starej organistówki,
w intymnym sąsiedztwie kościoła, co tylko podsyca potępienie
wioskowych.
Jego przeznaczeniem jest zapraszanie ludzi, którzy chcą odnaleźć
swoje duchowe przeznaczenie, przebudzić się albo poczuć coś
więcej.
Od tej pory w bramy Czarownego Siedliska zawitają przewodnicy
duchowi z całego świata.
Jeszcze przed pierwszym dniem lata rodzinny dom Marii stanie
się sławny na skalę światową, jako przestrzeń uzmysławiająca
duchową przynależność.
A co na to najbliższy sąsiad Czarownego Siedliska – ksiądz Zalas?
Dlaczego, zgodnie z żądaniami parafian – otwarcie nie potępia
z ambony tej duchowej degręgolady?
Co ukrywa?
I dlaczego jego czarne włosy są takie dziwne?
Proste i niepodatne?
Ta książka do odprężająca sielska pikanteria.
Jest jak wystająca z chodnika płytka na doskonale znanej drodze,
którą idzie się na pamięć.
A w tle…
Czarno – biały, absurdalnie stary kot – Rezulenty, który swoją
obecnością przypomina, że nic w naszym życiu nie jest czarno białe.
Ogrodowa kawiarnio – drinkownia, gdzie króluje drink „Czarna
Orchidea”, po którym ludzie mają uwalniające wizje.
Bimbrowa – wdowa po właścicielu sklepu z częściami rolniczymi,
która po śmierci męża zaczęła sprzedawać rzemieślnicze alkohole
spod lady.
Ludzie Kochani – zwani tak przez Marię, którzy cichaczem przychodzą
do jej konceptu „Niestworzone Rzeczy” by za pieniądze za sprzedaż jaj
czy grzybów kupować książki o życiu, które ich ominęło.
A ponad to – cała seria perypetii związana z prowadzeniem siedliska
w środku lasu. Przez kogoś, kto dotychczas nie miał o tym pojęcia i
tym bardziej nie wie, jak „nabić kota na pokój, żeby liczył się jako
usługa hotelowa”.
Ta książka jest jak płyta Abby puszczana na przemian z sakralną
muzyką organową, które rozbrzewają w wiejskiej kawiarni ukrytej
w serii tajemniczego ogrodu.
Czy można pożenić te światy?
Kto i za co będzie wdźięczny?
Jak skończy się historia o byciu wiejskim przegrywem, który nie
potrafił sobie znaleźć miejsca w świecie, który daje tyle możliwości?
Czy mamy prawo pomylić się w najważniejszych życiowych wyborach,
a jeśli tak, to kto nam je odebrał, że myślimy inaczej.